Skończyłem "Agenta dołu" Marcina Wolskiego. Wrażenia, bardzo przeciętne to było. Wydawało mi się, że miało być to z dużą dawką humory przedstawione, było humoru co na lekarstwo. Wodolejstwo straszne moim zdaniem, po prostu miejscami to gadka-szmatka z której nic nie wynikało. Fabuły tyle, ze z powodzeniem można by to w opowiadaniu zmieścić. Wiele rzeczy, ja ci agenci piekieł to bardziej budzili politowanie, ich wykorzystanie tak samo. Jak to ma niby być najlepsza pozycja z Wolskiego, to ja dziękuję za resztę.
Jeju chyba za ostro było. o.o